Ayutthaya to miasto, w ktorym co chwila trafia sie na lepiej lub gorzej zachowane swiatynie, wraz z Petra zrobilysmy calodniowa runde po okolicy rowerami i byl to naprawde mily dzien, zdjecia ponizej, chyba w zasadzie bez komentarza... Moze tylko tyle powiem, ze naszym zdaniem warto odwiedzic trzy swiatynie: Wat Phra Sri Sanphet, Wat Ratchaburana i Wat Chaiwatthanaram.
Na razie zamieszczam zdjecia z nocnej wycieczki lodzia po Chao Phrayi:
A tak Ayutthaya wyglada za dnia:


Dodam jeszcze, ze na nocnym targu zjadlam przepyszne malze duszone w tajskich ziolach za jedyne 35 batow! I okazuje sie, ze proces azjatyzacji postepuje: po chwili zastanowienia uznalam, ze do malz nalezy zamowic miseczke ryzu :) Nastepny przystanek: Sukhothai.